Podsumowanie roku 2019

Będzie bardzo ogólnie, bez liczb itp. Pierwsze 3 sezony prowadziłem notatki: łowisko, czas wędkowania, metoda, ilość i gatunki złowionych ryb oraz ich rozmiar, rodzaj przynęty i jej prowadzenie, miejsce złowienia. Po koniec każdego miesiąca robiłem podsumowanie: ilość wyjść nad wodę górską i nizinną osobno oraz ilość złowionych ryb poszczególnych gatunków. Ciężko było jednak o systematyczność, a po kilku dniach pamięć już szwankowała. Zaniechałem więc prowadzenia notatek i liczb nie będzie. Z racji tego, że większość czasu spędziłem uganiając się za pstrągami, mało było okazji bicia rekordów ilościowych. Kilka razy udało się wstrzelić w fajne żerowanie okoni i połowiłem. Poza nielicznymi "normalnymi| dniami,  tym roku sporo musiałem kombinować z przynętami i prowadzeniem żeby skusić większą ilość okoni. Utrzymałem zadowalającą regularność łowienia okoni 30+. Kilka fajnych rybek złowiłem i przy okazji poprawiłem swój rekord - okoń 39 cm. Zadowolony jestem również z ilości i wielkości złowionych pstrągów. Większość złowiona na spinning ale kilka trafiło się na muchę, celowo oraz przy okazji łowienia lipieni. Wiem, że muchówka będzie częściej w użyciu w nadchodzącym 2020 roku. Miałem nawet taki pomysł, żeby spędzić cały rok jedynie z muchówką - poza okazjonalnym łowieniem spinningiem na zawodach - ale nie jestem pewien czy jestem już na to gotowy. To by było wyzwanie. Ale kontynuując temat pstrągów, wspomniałem już w jednym z wcześniejszych wpisów o jigach. Będę ten temat zgłębiał bo uważam, że jigi są bardzo skuteczną przynętą na pstrągi choć nie zawsze ich stosowanie jest celowe. Są bowiem okresy w roku kiedy łatwiej i szybciej łowi się innymi przynętami, szczególnie woblerami i obrotówkami. Kilka fajnych pstrągów miałem w mijającym roku na jigi, w tym największego - 46 cm. Podobnie w roku ubiegłym, kiedy to największy też został złowiony na jiga. Mój prywatny rekord niedużej rzeczki to również zasługa jiga. Do tego 4 miejsce w wiosennych zawodach pstrągowych - dwa pstrągi na jig w tym jeden 38 cm.
Skoro wspomniałem o muchówce to nie mogę nie wspomnieć o lipieniach. Tu rekordów wielkościowych nie biłem, ale ilościowo jestem bardzo zadowolony. Po kilka miarowych ryb na wyprawę to dla mnie super wynik i potwierdzenie skuteczności kręconych much. Najlepszy dzień, i to na zawodach, dał 5 lipieni >30 cm.
Ilościowo fajnie kilka razy połowiłem niedużych wzdręg. Teraz wiem już gdzie szukać tych dużych i nie przepuszczę okazji by w następnym roku zapolować na nie. Zostawię to sobie na czas letnich upałów kiedy ciężko będzie się dobrać do innych rybek.
Coraz lepiej radzę sobie ze szczupakami. Ogólnie mało czasu w roku poświęcam tym rybom - wolę okonie i pstrągi czy polowanie na białoryb z ultra lekkim spinningiem - ale jak już celowo się na nie nastawiałem jesienią, to wyniki były zadowalające. Mam już na koncie 70 cm sztuki (tak, wiem, że to nic wielkiego bo niejeden z Was pewnie zbliżył się do metra) i realne widoki na poprawę tego wyniku. Przede wszystkim przekonałem się do stosowania dużych przynęt. Celowe łowienie szczupaków (poza zawodami) to teraz gumy 10-12 cm i spore wahadła. Nie trafiłem do tej pory na czas i miejsce gdzie dałbym szansę jerkom. Nadal traktuję je z rezerwą.
Trochę o planach na najbliższy sezon. Pierwsze dwa miesiące chcę poświęcić na pstrągi, duże pstrągi z dużej rzeki. Na siurki ruszymy pewnie w marcu. Chciałbym w końcu znów przekroczyć magiczną 50-tkę, W zależności od pogody oraz poziomu wody będę próbował spinningiem na zmianę z muchówką. Mam plany dobrać się wczesną wiosną do jazi. Kilka potencjalnych miejsc już wytypowałem. Oby tylko czasu starczyło. Łowienie białorybu na spinning ograniczę do lata i wzdręg. Wyjątkowo w dodatkowych wolnych chwilach pomęczę najbliższą gliniankę.
Jesień to będzie czas okonia, szczupaka i sandacza. Doświadczenie już coraz większe więc jestem dobrej myśli.
Kilka weekendów będę chciał poświęcić na zawody: spinningowe w kole, okręgowe muchowe oraz komercyjne (Miejskie Łowy w Gdańsku oraz Street Fishing Calisia). Nie mam tu wielkich oczekiwań ale lubię taką rywalizację od czasu do czasu. W Gdańsku już raz byłem, frycowe zapłaciłem. Łowisko bardzo różnorodne i nie łatwe, ale co nieco już poznałem i plan jakiś już się rysuje. W Kaliszu jeszcze nie byłem, ale to okoniowe dłubanie, a więc coś dla mnie.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

I znów kropki... :)

Sezon pstrągowy - małe podsumowanie

Marcowo - pstrągowo