Małe okoniowe eldorado




Trafił mi się wolny piątek. Właściwie to ledwie niespełna 4 godziny z rana ale wystarczyło żeby fajnie połowić. Pojechałem jeszcze w porannej szarówce, nastawiony na próby łowienia białorybu na niewielkie gumki i mikrojigi. Dno dosłownie wybrukowane było grzbietami ryb, o czym się przekonałem łowiąc kilka minut nieco większą okoniową gumą na główce 3 g. Zacząłem jednak wędkowanie od małych przynęt. Niestety, ale ani spore płocie, ani leszcze nie miały ochoty na sztuczne robale. Za to okonki chętnie je łykały. Skupiłem się zatem na okoniach. Skuteczne okazały się robakowate gumki na główce ok 0,7 g, jak i imitacje larw ważki zbrojone w hak z czeburaszką 2 g. Kilka fajnych ryb połakomiło się na mikrojigi. Przynętami żonglowałem w zależności od aktualnej siły wiatru. Łowiłem bardzo lekko dopóki wiatr pozwalał. Przy trwających czasem kilka minut silniejszych porywów zmieniałem przynętę na cięższą. Ryby brały zdecydowanie, głównie z dna podczas delikatnych podrygów przynęty. Niekiedy branie następowało w pierwszym podniesieniu wabika z dna. Były chwile, że co rzut miałem rybę. Łącznie złowiłem przeszło 30 szt okoni, z tego ok 11-12 ryb miarowych (>20 cm). Trafiły się ładne sztuki ok 24-26 cm oraz największy – 30 cm. Łowiąc chwilę większym ripperem, moim łupem padł niespodziewanie przyzwoity kleń, ok 30 cm. Poniżej galeria z częścią tych większych rybek oraz najskuteczniejsze tego dnia przynęty.












Komentarze

Popularne posty z tego bloga

I znów kropki... :)

Sezon pstrągowy - małe podsumowanie

Marcowo - pstrągowo