Kwietniowe pstrągowanie
1 maja, ruszył sezon szczupakowy. Dla zasady pojechałem w jedno z ulubionych jesiennych miejsc. Pech chciał, że nie zabrałem telefonu, a aparatu już od dłuższego czasu nie zabieram...i trafił się fajny szczupak. Co ja piszę! Fajny to delikatnie napisane bo właśnie dziś pobiłem swój skromny rekord w tym gatunku. Zaliczyłem dwa brania. Jedno na bank okoniowe i to jakiegoś malucha, bo nie dał rady wciągnąć gumy 8 cm. Poczułem jedynie lekkie szarpanie. Za to drugie branie, gdy już zbierałem się za kończenie, było konkretne. Ryba wzięła już pod moim brzegiem, przy trzcinach. Chwilę pojeździła na paru metrach linki jakie miała do dyspozycji i wylądowała w podbieraku. Gruby szczupak. Jakby tego było mało, miałem miarkę do 62 cm... Rybę mierzyłem na raty, hehe. Wyszło ok 74 cm. Kolejne kilka cm do przodu ;)
W czasie tych nieco ponad 4 godzin zauważyłem tylko jeden atak szczupaka pod drugim brzegiem przy trzcinach. Chwilę później zauważyłem, że w trzcinach chlapią się jakieś rybki. Podejrzewam, że płoć właśnie odbywa tarło.
A co w ostatnich tygodniach? Ano działo się i to sporo. Głownie w temacie pstrągów. W rzekach mamy niski poziom wody. Bezśnieżna zima i praktycznie bezdeszczowa wiosna robią swoje. Duża rzeka robi nam się praktycznie muchowa. W kilku miejscach dało by się przejść na drugi brzeg. W siurkach woda też niższa.
Pstrągi biorą całkiem dobrze. I co cieszy najbardziej, większość złowionych to rybki 40+ plus kolejna w tym roku 50-tka. Ostatnie trzy wypady dały mi dwa pstrągi 42 cm:
Jedną rybkę nie mierzoną, ale na pewno przekraczającą 40 cm:
Wariata 45 cm, który najpierw spiął się Sebastianowi z woblera, a chwilę później wziął na mojego twistera:
Na dokładkę tego samego dnia poprawiłem swój rekord życiowy pstrąga łowiąc rybę 54 cm. Pamiętam poprzednie 50-taki i to jak walczyły. Tego wyjąłem nadspodziewanie szybko i łatwo. Wziął na niedużego woblera prowadzonego z prądem.:
Na koniec najlepsze...Kolejna życiówka była na kiju. Pstrąg, którego oceniamy na ok 60 cm. Wziął na 4 cm Dorado Invader. Odszedłem w zasadzie od takich małych przynęt w temacie pstrągów, ale akurat nic innego co by dobrze i drobno pracowało w miejscu i schodziło nieco głębiej nie miałem w pudełku. Woblerka spławiłem z prądem w ciekawą miejscówkę i powoli prowadziłem pod prąd. Gwałtowne branie i natychmiastowy odjazd na hamulcu. Drugi raz musiałem biec za rybą brzegiem. Żyłka nie na takie smoki więc bałem się dokręcić mocniej hamulec. Potem drugi odjazd i znów kilka metrów brzegiem za rybą. Zaczęła się pojawiać szansa na wyjęcie pstrąga i wtedy ryba zrobiła najgorsze dla mnie co mogła zrobić. Wbiła się w brzeg, zahaczyła wolną kotwicą o jakiś patyk i się wypięła... Rybę widziałem dość dokładnie w wodzie. Wcześniej miałem okazję widzieć tego 50+ i ten na pewno był sporo większy.
Swój dzień miał wtedy również Sebastian. Wyjął pięknego pstrąga 51,5 cm. Trzy wielkie ryby jednego dnia! Co za dzień...
Mieliśmy także okazję obserwować tarło minogów strumieniowych. W kilku miejscach rzeczki były skupiska po kilkanaście-kilkadziesiąt sztuk tych ciekawych stworzeń. Jedno z ciekawości wyłowiliśmy podbierakiem do zdjęcia, ale zaraz wrócił bezpiecznie do wody.
Wybrałem się też dwa razy na okonie. Pierwszy wypad to była porażka. Skupiłem się na łowieniu gumkami, a ryby jak się później okazało, zainteresowane były bardziej żelastwem. Maleńką wahadłówką udało się na koniec kilka maluchów wyjąć. Na kolejne łowy przygotowałem się nieco lepiej. Lekki kijek, mikrojigi, parę mikrogumek oraz blaszki i woblerki. Złowiłem masę drobnych okoni. Ochoczo atakowały różne mikrojigi. Przy okazji trafił się nieduży klonek oraz....spory leszcz. Cały w wysypce tarłowej. Dostarczył dużo emocji na lekkim kijku z cieniusieńką linką. Obawiałem się o jej wytrzymałość bo to w końcu jedynie 1 lb ale jak widać niepotrzebnie.
Pod wieczór zmieniłem przynętę na 4 cm perłowo-czerwoną jaskółkę. Rozmiar okoni wyraźnie się zwiększył. Brały ze środka rzeki. Do rozmiaru zdjęciowego jednak nieco im brakowało.
Przede mną jeszcze dwa dni długiego weekendu majowego. Są plany pstrągowych łowów z muchówką.
Komentarze
Prześlij komentarz